SOS

Kolejny rozdział pojawi się, gdy pod rozdziałem 7 będzie 10 komentarzy.
Jakiekolwiek pytania związane z opowiadaniem bądź nie można zadawać tutaj ----> http://ask.fm/samotnyptak

poniedziałek, 17 sierpnia 2015

Rozdział 7

Harry, mój najdroższy,
   Wszystko dzieje się tak szybko. Za szybko jak dla kogoś takiego jak ja. Staram się jakoś pogodzić z przeszłością. Jeszcze nie czas na przyszłość. 
   Złączyła nas kiedyś miłość - najpiękniejsza ze wszystkich. Naprawdę dziękuję Bogu za Ciebie. Nigdy nie żałowałam i nie będę żałować czasu, jaki z Tobą spędziłam. Jednak również miłość nas rozdzieliła. Płaczę, gdy to piszę. Nie mam sił kontynuować, ale zaczęłam więc wypadałoby skończyć.
   Harry, nasza miłość nas rozdzieliła. Nasza miłość była inna niż wszystkich.  Nasza miłość była czarna, pełna cierpienia i bólu. Nasza miłość miała w kieszeni małe, metalowe szpileczki. Były, ostre, bardzo ostre. Czułam ten straszny ból za każdym razem wbijania w plecy. Nasza miłość była zła, Harry. Więc ją zabiliśmy. 

Twoja najdroższa, Jenny.

   Siedziałam skulona na podłodze, przy oknie od balkonu. Miałam w jednej ręce kubek z kawą, a w drugiej papierosa. Trzęsłam się z zimna, lecz nie chciałam się okrywać. Chciałam zamarznąć. Zasłużyłam na powolną i bolesną śmierć. To było mi przeznaczone, jak larwie bycie motylem. I godziłam się teraz na to, wiedząc, że nie mam już innego wyjścia. 
   Most.
   Śnieg.
   Lód.
   Tafla lodu.
   Zimno.
   Zamarznąć.
   Umrzeć.
   W pewnym błogim momencie poczułam się niemal jak wyciągnięta z jeziora. Reanimowana. Mogę znów zabrać oddech, lecz jestem cała mokra, a jest tak strasznie zimno - i tak umrę. 
    - Jenny, powinnaś się ogrzać - usłyszałam jego głos, zaraz po tym kiedy przykrył mnie swoim grubym kocem. 
   Byłam jak mysz w pułapce na szczury. Poddawałam się powoli cierpieniu z wyczekiwaniem na śmierć. 
   Nawet na niego nie patrzyłam. Wyglądałam przez okno. Obserwowałam  ludzi z góry. Byli jak mrówki, które tak łatwo zdeptać, zniszczyć. Podobni do mnie - do ptaka, który w locie zapomniał jak latać. 

   Zabierz mnie stąd. Noc jest długa, a ja boję się ciemności. Zabierz mnie stąd. ta cisza wyżera każdą moją myśl. Zabierz mnie stąd. Ja tutaj pękam, rozpadam się. Do rana będę już cała porozbijana. 

   Jak bardzo chciałabym wierzyć jego słowom. Ogrzać się nimi, pozwolić im mnie otulić. Jak bardzo chciałabym, aby te wszystkie zdania były prawdą. Czyżby wtedy wszystko było dobrze?
   - Jenny, porozmawiaj ze mną. Odpowiadaj na moje pytania, wyrażaj własne zdanie. - jego głos był bardzo pewny. 
   Podniosłam wzrok, tak abym mogła mu spojrzeć w oczy. Poczułam, jak zachodzę się łzami. Jak bardzo chciałabym, aby nasza bajka naprawdę istniała. Żeby to wszystko nie było fikcją. Albo chociaż żebym była w stanie uwierzyć w tę iluzję. 
   - Harry, boję się - wyszeptałam łamiącym się głosem. 
   - Wiem, kochanie, wiem.  - odparł tuląc mnie i całując w czoło.
   Jak bardzo się boję...

   Jestem Twoją lalką. Porcelanową lalką. Taką, którą możesz się bawić. Taką którą możesz ranić. Ale również taką, która może się kiedyś rozbić. Nie posklejasz mnie wtedy. Przyjdzie czas, kiedy moje szklane serce się rozbije. To będzie koniec.

_________________________________________________________________
Nie było 10 komentarzy, ale mimo wszystko dodaję kolejny rozdział, żebyście nie musieli zbyt długo czekać. Bardzo się cieszę, że tak dużo osób czyta moje dość marne i banalne opowiadanie. Kocham was wszystkich! 
Co do rozdziału, to długo zastanawiałam się jak ma wyglądać. Pisałam dużo wersji 7 części i wyszło na to, że ta najbardziej mi się spodobała. Jest tajemnicza, jak cała ta historia. 
Ps. Byłabym bardzo szczęśliwa, gdyby każdy kto przeczyta ten rozdział zostawił komentarz. Byłabym prze szczęśliwa gdyby komentarze były długie (: 

about

Obserwatorzy